wtorek, 24 sierpnia 2010

Przyjemność lekarstwem na smutek?

Jest takie rozpowszechnione niesłusznie przekonanie, że religijność polega głównie na ascezie. Tymczasem jeden z najważniejszych ojców Kościoła św. Tomasz z Akwinu mawiał, że przyjemność jest sposobem na smutek. Jeśli jesteś smutny zrób sobie przyjemność, jeżeli ktoś w twoim otoczeniu jest smutny zrób mu/jej przyjemność. Oczywiście godziwą.
Gdyby ktoś szukał pomysłu na taką godziwą przyjemność od której się nie tyje ;-) to może iść na spacer, do zoo, do kina, ale może też przyjść do Ozdobni na wybrany kurs plastyczno-hobbystyczny Polecamy witraż Tiffany - technikę folii miedzianej, decoupage, ikony, złocenia, zdobienie szkła i malowanie na szkle, biżuterię, filcowanie, szydełko, frywolitki i kaligrafię (od września)

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Slow food, slow life

Jest taka organizacja zrzeszająca ludzi, którym bliska jest tradycyjna kuchnia i dobre regionalne, różnorodne sposoby przyrządzania potraw. W opozycji do fast foodu robionego w pośpiechu z prefabrykatów i wszędzie na świecie tak samo.
Może nie będę oryginalny chcąc rozszerzyć zakres przymiotnika "slow" na obszary dotyczące nie tylko kulinariów, bo przecież ludzie ze Slowfood już to czynią, ale chciałbym zaproponować opisywanie tych fragmentów przeszłości, które ocalały w pamięci czytelnika, a które były właśnie pełne ceremoniału, namysłu i spokoju. Opisujmy zjawiska typu slow z różnych dziedzin życia. Jako autor pozwolę sobie rozpocząć.

Herbata i kawa.

Pamiętam czajnik z esencją herbaty, który stał na krawędzi ogromnego pieca kaflowego w domu sąsiada mojej babci. Liście herbaty oddawały wodzie swój aromat i kolor w temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza niemal przez 24 godziny na dobę. Gdy się taką esencję wlało do szklanki i rozcieńczyło dobrą wodą, w pomieszczeniu rozchodził się delikatny, choć bardzo bogaty, prawie ciężki, ale świeży zapach i już cieszyłem się perspektywą pierwszego łyku. Kolejne łyczki przenosiły mnie w inną przestrzeń jak narkotyk, tyle że bez oszołomienia. Przeciwnie jasność myśli się wzmagała. Pojawiał się dobry nastrój. Chciało się śmiać i rozmawiać. Atmosfera robiła się bardzo towarzyska, ale spokojna jednocześnie. Nie tak jak po alkoholu. Co więcej wszyscy pijący herbatę mieli wrażenie niemal telepatycznej wymiany myśli i emocji.
Niespieszne popijanie przerywały od czasu do czasu równie spokojne słowa. Nikt nikomu nie przerywał, nie dzwoniły telefony komórkowe. Czas płynął tak powoli i tak lekko, że nie było się pewnym czy to sen, czy jawa. To były prawdziwie błogie chwile ciszy i spokoju.
Podobny czajnik tyle, że z kawą miał, jak niesie wieść rodzinna, mój pradziadek w swoim warsztacie, w którym tworzył i naprawiał instrumenty muzyczne, głównie skrzypce. Sam tego nie doświadczyłem, ale z opowiadań wiem, że w tym warsztacie zawsze pięknie pachniało dobrą kawą i drewnem.
c.d.n.

Państwo świeckie

Mimo, że blog dotyczy rękodzieła, muszę odnieść się do tego, co ostatnio rozgrywa się na naszych oczach. Sprawa krzyża przed pałacem prezydenckim kładzie się cieniem na wspomnieniu o jednoczącej Polaków żałobie narodowej. Profanuje się święty symbol i dzieli społeczeństwo. W imię czego? Stał krzyż upamiętniający ofiary katastrofy. Nie rozumiem dlaczego prezydentowi to przeszkadzało. Stoją krzyże przy drogach, w miejscach gdzie zginęli nasi Bliscy, czy te krzyże też władze każą nam polikwidować?
Jakiemuś politykowi lewicy przeszkadzają symbole religijne w imię wartości, którą on z kolei uznaje za ważną, wartości trochę dla mnie przereklamowanej w cywilizowanym świecie - mianowicie świeckości państwa. Ale nawet jeśli zgodzimy się, że państwo powinno być świeckie (Norwegia i Dania są państwami wyznaniowymi na przykład), to nie znaczy przecież, że powinniśmy łamać konstytucyjnie zagwarantowaną wolność wyznania, zabraniając stawiania symboli religijnych w miejscach pamięci.
Niezależnie od tego symbole religijne nie powinny być przez nikogo, przez żadną ze stron - wykorzystywane w celach politycznych.