piątek, 16 lipca 2010

Więźniowie łagodni jak baranki

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Szanownymi Czytelnikami refleksją na temat wpływu piękna na charakter człowieka. Pamiętam, gdy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zwiedzałem więzienie w Kopenhadze (nie, nie pod przymusem, w ramach konferencji ;-) - to samo, do którego zawsze trafiał (bez pudła) Egon z Gangu Olsena, niemal zakochałem się w duńskim więziennictwie. Nie dość, że cele są dwuosobowe i ładnie urządzone, to stołówka gotuje ci to, co lubisz, względnie twoja tradycja, religia lub przekonania nakazują ci jeść. Jeśli zaś stołówka nie jest w stanie zadowolić twojego podniebienia, to masz do dyspozycji, Drogi Więźniu, ogromną i świetnie wyposażoną kuchnię, gdzie sam możesz upichcić swój posiłek.
Są też pokoje spotkań prywatnych: damsko-męskich, lub jak kto woli. Można tam spotkać się z żoną, narzeczoną, albo dziewczyną pracującą.
Ale do rzeczy. Najbardziej zaskakująca okazała się inna sprawa. Osadzeni brali udział w kursach sztuk plastycznych, prowadzonych przez studentki tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Badania wykazały, że kontakt ze sztuką obniża u nich poziom agresji.
Podobne badania prowadzono w Stanach Zjednoczonych, gdzie okazało się, że wysoka estetyka otoczenia bardzo korzystnie wpływa na spokój w zakładach karnych.
Niestety nie wiedzą o tym w Ministerstwie Edukacji, które od lat nie docenia lekcji plastyki i muzyki w szkole. A potem bardzo się dziwimy skąd w młodych ludziach tyle agresji. Wprawdzie kontakt ze sztuką nie rozwiązuje problemu agresji, ale na pewno łagodzi jej przejawy i pomaga w zrozumieniu jej źródeł, co z kolei stwarza szansę na uwolnienie się od wewnętrznego gniewu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz