
Terapia sztuką jest tak stara jak sama sztuka. Od zarania dziejów człowiek rysując, malując, rzeźbiąc, zdobiąc przedmioty w swoim otoczeniu stawał się jednocześnie terapeutą i pacjentem. Uwalniając swoje emocje i nadając kształt wyobrażeniom, marzeniom, pragnieniom i lękom, uwalniał się od ich podświadomej siły oraz zyskiwał możliwość zrozumienia ich treści, kontekstów oraz odniesień do, świata, innych ludzi oraz niego samego. Tworząc wizerunki na skałach i inne prace dawał też tym, którzy na nie patrzyli część tych możliwości, których doświadczał sam w procesie tworzenia.
Tradycyjne leczenie łączyło się ze stosowaniem licznych obrzędów o charakterze monodramu lub tańca symbolicznego. Szamani i uzdrowiciele posługiwali się udekorowanymi przedmiotami o silnej wymowie symbolicznej. Zazwyczaj też nosili specjalnie uszyte stroje i maski. Ich barwne wzory miały obok symbolicznego również estetyczny wymiar.
Zgodnie z definicją arteterapia polega na terapeutycznym wykorzystaniu zarówno samego procesu tworzenia, jak i efektów procesu twórczego. Wszyscy wiemy jak pozytywnie wpływa na nas estetyczne, miłe dla oka otoczenie, posiadające określony styl i charakter, i odwrotnie – jak przygnębiająco wpływają na nas szare, bezładne bryły byle jakich i zniszczonych budynków, albo chaotycznie urządzone, niezadbane wnętrza. Jeśli komuś wydaje się to mało istotne i błahe, niech spróbuje pracować w brzydkim zabałaganionym otoczeniu, a później w czystym uporządkowanym i po prostu ładnym wnętrzu. Różnica jest uderzająca i to zarówno w odniesieniu do komfortu pracy, satysfakcji z niej płynącej, jak i całkiem obiektywnych i wymiernych jej rezultatów.
Każdy z nas zapewne doświadczył też kojącego działania pięknych widoków, kiedy zmęczeni lub zmartwieni udajemy się na łono natury i znajdujemy miejsca wyjątkowo urokliwe. Niezwykłe doznania czekają też na tych, którzy odwiedzają galerie, wystawy, sale koncertowe, muzea itp. Wiemy jacy pozytywnie nastawieni potrafimy być po wizycie na udanym koncercie, czy wernisażu. Jeśli wszystko „zagra” i magia zadziała czujemy się pełni potencjalnych możliwości, twórczy, radośni i spokojni.
Teraz wyobraźmy sobie jak wielką siłę ma estetyczny wymiar naszego otoczenia i codzienności. Jeśli ciągle obcujemy z brzydotą i chaosem możemy stać się apatyczni, zmęczeni, niechętni i drażliwi. Jeśli zaś nasze otoczenie wpływa na nas inspirująco, wtedy łatwiej i weselej się nam żyje. Dzisiejszy świat przynosi wiele bardzo agresywnych (także estetycznie) bodźców. Pracujemy za dużo, za długo i za ciężko. Otacza nas hałas, brzydota, tandeta i kicz. Dotyka nas tzw. „szum informacyjny”. Nasze oczy rzadko mają okazję spoglądać na to, do oglądania czego zostały stworzone - na piękno, na ziemię, na roślinność, na zwierzęta, lasy, jeziora, góry i inne zachwycające twory Natury lub sztuki. Zbyt często i długo za to musimy wpatrywać się w monitory komputerów, wyświetlacze, wydruki itp. Po zakończeniu pracy zazwyczaj udajemy się na „łowy” do supermarketów, gdzie również narażeni jesteśmy na męczące doznania, zbyt ostre barwy, agresywne oświetlenie i hałas.
Zresztą nie ma potrzeby rozwijania tego wątku – wszyscy wiemy z czym mamy na co dzień do czynienia i wiemy jak bardzo potrzebny jest nam oddech – oderwanie się od tego, co nas tak męczy i poddanie się jakiejś formie terapii. Zamiast wypijać coraz więcej szklaneczek, kieliszków lub kufli z kojącymi nerwy płynami, proponujemy poszukanie ulgi i regeneracji sił w świecie sztuki. Jest ona w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek dostępna. Wystarczy zacząć korzystać.
Na przykład dzięki technice decoupage'u możemy ozdobić przedmioty codziennego użytku wzorami i reprodukcjami arcydzieł sztuki światowej. Dodatkową zaletą tego typu technik jest możliwość szybkiego nauczenia się pracy z nimi. Możemy zatem poddać się terapii sztuką w podwójnym sensie – jako twórcy i jako odbiorcy sztuki – choćby tej najbardziej popularnej – sztuki użytkowej.
Idea sztuki totalnej – czyli obecnej wszędzie w całym otoczeniu człowieka - jest nieustająco aktualna. Obecność sztuki w życiu codziennym, na ulicach, w sklepach, budynkach użyteczności publicznej, ale też w prywatnych mieszkaniach i domach jest czymś bardzo potrzebnym. Sztuka ma działanie terapeutyczne, łagodzi obyczaje, podnosi nastrój, wysubtelnia. Ludzie obcujący z pięknem są mniej skorzy do stosowania przemocy, rozwiązań siłowych, czy zachowań destrukcyjnych, a bardziej pomysłowi i twórczy. Obcując ze sztuką, albo z pięknem przyrody, człowiek po prostu staje się lepszy. Dowodzą tego liczne badania, ale źródeł takiego przekonania możemy szukać już w starożytności i słynnej triadzie platońskiej: dobra, piękna i prawdy jako trzech wartości najwyższych. Piękno i prawda są niejako manifestacjami najwyższej i najważniejszej idei dobra. Dobro udziela swej istoty pięknu i prawdzie przez dobro piękno jest piękne, a prawda prawdziwa. Tym co sprawia, że piękny przedmiot jest piękny, a twierdzenie prawdziwe ma w sobie prawdę, jest jakiś odprysk dobra, które przyjmuje postać piękna lub prawdy.
Zarówno badania naukowe i oparte na nich metody terapii, jak i filar europejskiej filozofii oraz nasze doświadczenie codzienne utwierdzają nas w przekonaniu, że sztuka ma potężne właściwości terapeutyczne i choć działa subtelnie, to jednak jak najbardziej realnie. Korzystajmy więc z dobrodziejstw sztuki pełnymi garściami, bo szczególnie człowiekowi naszych czasów jest ona bardzo potrzebna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz